Studencki wyjazd naukowy do ośrodka badawczego DESY w Hamburgu

Monika Pawłowska [monika_pawlowska (at) pro.wp.pl]
Adam Zadrożny [zadadam (at) poczta.onet.pl]


Podróż - Środa 14.IX.05

W środę, 14 września, wyruszyliśmy w drogę pod przywództwem (czy raczej, jak sama wolała mówić, doradztwem) pani profesor Teresy Tymienieckiej.Wyjazd trwał tylko 5 dni, ale były one wypełnione po brzegi atrakcjami. Nawet przesiadka w Berlinie nie była zwykłą przesiadką: kilkugodzinny pobyt tam wykorzystaliśmy na wizytę w Zeuthen (http://www-zeuthen.desy.de), gdzie dowiedzieliśmy się, co robią fizycy - cząstkowcy na biegunie południowym.

Kliknij by zobaczyc cale zdjecie

DESY Dzień 1 - Czwartek 15.IX.05

Do pokoi gościnnych na kampusie DESY w Hamburgu dotarliśmy dopiero około 23. Nic dziwnego, że rano mieliśmy trochę kłopotów ze zdążeniem na zaplanowaną na 8:00 wycieczkę do ZEUSa… A to był dopiero początek tego długiego dnia. Czekały nas jeszcze: wycieczka po całym DESY ("Czas nam się już skończył, ale jest jeszcze kilka rzeczy, które koniecznie muszę wam pokazać…"), spotkanie z grupą młodych naukowców pracujących nad detektorami nowego typu, zwiedzanie hali, gdzie prowadzone są badania nad FEL - laserem na swobodnych elektronach, oraz centrum komputerowego, wypełnionego nowoczesnymi komputerami mrugającymi niebieskim światłem. A wieczorem, po wypiciu piwa w Desy Bistro - niespodzianka: wizyta w Hera Control Room o godzinie 23 ("Pytałam mojego znajomego, który tam pracuje, czy możecie przyjść. Odpowiedział mi, że w tym tygodniu ma dyżury nocne, więc jeśli chcemy, możemy wpaść o północy". Oczywiście, że chcieliśmy - a to, że musieliśmy szukać odpowiedniego budynku w ciemności i deszczu, na opustoszałym o tej porze kampusie, tylko dodawało całej wyprawie atrakcyjności).

DESY Dzień 2 - Piątek 16.IX.05

W piątek - kolejna porcja zwiedzania DESY. Rano z zainteresowaniem słuchaliśmy wykładów o strukturze protonu, a potem o GRIDzie - sieci, której celem jest umożliwienie użytkownikom dostępu do mocy obliczeniowej komputerów znajdujących się w dowolnym miejscu na Ziemi ("Teraz wkładamy wtyczkę do gniazdka i mamy prąd, nie troszcząc się o to, jak i skąd się tam bierze. A my chcemy zrobić to samo z mocą obliczeniową"). Ale po południu nasze mózgi osiągały już stan nasycenia… (Jednej nocy w DESY nawet śnił mi się akcelerator. Ale muszę przyznać, że w ciągu tych dwóch dni mnóstwo się nauczyłam).

Hamburg - Sobota 17.IX.05

Po dwóch dniach spędzonych w dusznych pomieszczeniach z kablami cudownie było wybrać się w sobotę na zwiedzanie Hamburga, tym bardziej, że pogoda sprawiła nam miłą niespodziankę - po dwóch szarych, deszczowych dniach zza chmur wyjrzało słońce. Obejrzeliśmy centrum miasta, część portu, przeszliśmy starym tunelem pod Łabą i popłynęliśmy na drugą stronę wodnym tramwajem, a także zajrzeliśmy na słynną ulicę czerwonych latarni Reeperbahn i do malowniczej dzielnicy willowej Blankenese. Długo można by wyliczać, co widzieliśmy - od ogromnego pomnika Bismarcka po ruiny kościoła zostawione dla upamiętnienia drugiej wojny światowej. Kiedy wracaliśmy do DESY autobusem, było już ciemno, a na niebie świecił niesamowity, ogromny okrągły księżyc.

   

Na ile dobrze można poznać miasto w jeden dzień? Jak dokładnie można przekazać swoje wrażenia za pomocą kilkunastu zdjęć i słów? Nie wiem, ale spróbuję to zrobić. Hamburg jest inny niż miasta, które widziałam do tej pory, ma swój własny, odrębny charakter. Mimo to nie czułam się tam obco. Tak, jakby to portowe miasto było przyzwyczajone do wszelkiego rodzaju przyjezdnych i dlatego witało ich bez ceremonii i wybuchów radości, ale jednocześnie

Berlin - Niedziela 18.IX.05

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Przyjechaliśmy do DESY w środę wieczorem, a w niedzielę rano wyruszyliśmy w podróż powrotną. Tym razem przystanek w Berlinie wykorzystaliśmy na zwiedzanie, jeśli można tak nazwać szybki marsz od Alexander Platz do Dworca ZOO, gdzie wsiedliśmy do Dworca ZOO, gdzie wsiedliśmy do pociągu jadącego do Warszawy. I to już był naprawdę koniec.

Na koniec chciałabym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy umożliwili nam ten wyjazd: pani profesor Tymienieckiej, władzom uniwersytetu, Wydziału Fizyki i MISMaPu, a także naukowcom z DESY, którzy poświęcali nam swój czas i cierpliwie odpowiadali na nasze liczne pytania, a także wyrazić nadzieję, że moja relacja przynajmniej po części oddaje też wrażenia pozostałych uczestników wyjazdu.




Tekst i niektóre zdjęcia: Monika Pawłowska
Większość zdjęć i projekt strony: Adam Zadrożny